niedziela, 28 grudnia 2014

#002

         Witam po roku nieobecności! Pomyślałam, że może by tak zorganizować coś na rocznicę xD
Oczywiście nic nie przebije klasyki zwanej Big Mama Potato xD więc przepraszam za ten pozbawiony weny shot :<
W każdym bądź razie - zapraszam do czytania!





     Amora nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Nie wiedziała nawet w jaki sposób mogłaby to skomentować, czy choćby nazwać. Była w szoku. Loki chciał jej wszystko wyjaśnić, choć sam nie wiele rozumiał. Myślał, że to iluzja, żart ze strony jego towarzyszki, ale nie tym razem.
Chciał zacząć mówić, ale w tym momencie ich uwagę przykuła olbrzymia, ziemniaczana postać pod ścianą, która nagle zaczęła puchnąć i wydawać z siebie dźwięki przypominające bulgotanie.
Loki odsunął się, patrząc ze zdziwieniem na postać, która po chwili padła na kolana i zaczęła się trząść i rozpadać, pozostawiając po sobie ogromną stertę majonezowych frytek.
     Wyrzuciła go. Nie pozwoliła nawet wziąć rzeczy. Wcisnęła mu w dłonie płaszcz i buty i wypchnęła za drzwi, krzycząc, że jest niewyżytym chorym świrem. Kiedy zatrzasnęła mu drzwi przed nosem zarzucił na siebie płaszcz, założył buty i zjechał windą na sam dół. Nie wiedział co zrobi, ale przez brak portfela, komórki i normalnego ubrania, musiał iść na piechotę w grudniową noc do znajomego, mieszkającego na drugim końcu ogromnego miasta.
W pewnym momencie, gdzieś pomiędzy rozmyślaniami o swojej głupocie i stertą majonezowych frytek, co swoją drogą wyglądało obleśnie, skręcił w uliczkę w wąską uliczkę.
Szedł pewnym krokiem cały czas przed siebie, kiedy nagle tuż nad jego głową spaliła się lampa. Jedyne źródło światła w tym miejscu. Na uliczce zapanował mrok. Przyspieszył kroku, a po krótkiej chwili coś przykuło jego uwagę. Błysk żółtego światła w rogu uliczki.
      Zatrzymał się, rozejrzał i powoli podszedł w tamto miejsce. Wysoka, smukła postać o czarnych włosach przyciągnęła go do siebie, kiedy znalazł się w pobliżu.
-Kim jesteś?! - oburzył się, że ktoś go dotyka.
-Kimś, kto czai się w ciemnej uliczce.
Nie rozpoznał głosu, ale ten mężczyzna był od niego silniejszy. Zdarł z niego płaszcz, przyparł do ściany i zaczął całować jego szyję, jednocześnie zjeżdżając dłońmi w dół klatki piersiowej Kłamcy.
Czarnowłosy nie widział w tym nic... Złego...
Poczuł na pośladku nabrzmiały członek mężczyzny, którego dłonie właśnie docierały do jego bioder.
     Loki chwycił nadgarstki mężczyzny i zaczął mówić:
-Miałem ciężki wieczór, schizową przygodę z ziemniakiem i nie mam ochoty na...
Nie zdążył dokończyć zdania, a już poczuł w sobie olbrzymiego, ognistego, tryskającego wrzącą, złocistą spermą penisa.
-Poczuj w sobie miecz Surtura!
. . .
. . .
. . .
żartowałam xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz